7 powodów, dla których musisz być na Kinie na Granicy

Jeśli całą majówkę przesiedzieliście na grillu i już nie możecie patrzeć na kiełbaskę lub właśnie wróciliście z gorących wakacji, podczas których zeszła Wam skóra a all inclusive okazało się kpiną bez drinków z palemkami mam dla Was rozwiązanie – za rok jedźcie na Kino na Granicy. Zawsze odbywa się podczas majówki i jest najlepszym festiwalem filmowym pod słońcem. Dlaczego? Wyjaśnię wszystko poniżej.

1. Filmy

No to teraz zabłysnęłam. Filmy na festiwalu filmowym, to ci dopiero nowość. No ale mili Państwo, filmy filmom nierówne. Na tym festiwalu nie znajdziecie hollywoodzkich hitów, przepełnionych strzelaniną lub głupiutkimi historiami miłosnymi, w których Don Alejandro Mendoza przez dwie godziny podrywa Inez Palomę San Diego. W Kinie na Granicy zobaczycie filmy przez duże F. Dominują filmy polskie, czeskie i słowackie. Zdarzają się też filmy węgierskie, rosyjskie czy też ukraińskie. W każdym razie możecie być pewni, że większość z tych filmów nie zobaczycie na polskich ekranach, więc jest to prawdziwa gratka dla kinomaniaków. Co roku jest jakiś motyw przewodni i tak mieliśmy już westerny, horrory, kryminały, a podczas 18. edycji dominowały filmy o dojrzewaniu, młodości (no bo w końcu osiemnastka).

2. Miejsce

Kino na Granicy jak sama nazwa na to wskazuje, jest na granicy, zarówno w polskim, jak i w czeskim Cieszynie. Oba państwa łączy most a dzieli rzeka Olza, nad którą wieczorami wyświetlane są projekcje. Po polskiej stronie mamy wzgórze zamkowe, z piękną panoramą na oba miasta. Po czeskiej stronie mamy urokliwy ryneczek i mnóstwo klimatycznych barów z doskonałym piwem. Oprócz totalnie urzekających projekcji nad rzeką możemy zobaczyć filmy zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie. Kina, które biorą udział w festiwalu to Piast i Central, a także teatr w polskim Cieszynie.

3. Goście

Goście, to jeden z mocniejszych punktów tego festiwalu. Co roku przyjeżdżają tu gwiazdy naprawdę wielkiego formatu jak chociażby Agnieszka Holland, Jan Hřebejk, Danuta Stenka, Artur Żmijewski, Ivan Trojan, Bartłomiej Topa, Krzysztof Zanussi i wielu wielu innych. Po projekcji wychodzą na scenę, opowiadają o filmie, odpowiadają na pytania. Gdy mają czas wolny, snują się po mieście, rozmawiają z festiwalowiczami, robią zdjęcia, piją piwo. Zawsze można podejść i zagadać.

4. Koncerty

Nie samym filmem człowiek żyje. Po całym dniu projekcji można wpaść na wzgórze zamkowe, gdzie codziennie wieczorem odbywają się koncerty polskich, czeskich i słowackich zespołów. W tym roku mogliśmy posłuchać Tymona Tymańskiego & MU, Pogodno, Noisy Pots, Skyline, czy Bad Karma Boy. Klimat jest przedni.

5. Wydarzenia towarzyszące

Oprócz filmów i koncertów możemy skorzystać z innych atrakcji. Na festiwalu nie brakuje licznych wystaw, spotkań z twórcami, debat, warsztatów. Każdy znajdzie coś dla siebie. W tym roku urzekło mnie spotkanie pod nazwą Reżyserzyce, podczas którego mogliśmy porozmawiać m.in. z Agnieszką Holland, Joanną Kos Krauze, Marią Sadowską, Magdaleną Łazarkiewicz, Kingą Dębską, Anną Jadowską, Katarzyną Adamik, Olgą Chajdas, Katarzyną Klimkiewicz, Aleksandrą Terpińska oraz Alicją Albrecht. Cudowne reżyserki w jednym miejscu.

6. Ludzie

No to jest chyba najbardziej magiczne. W tym roku mieliśmy 20. edycję festiwalu. Wielu ludzi przyjeżdża tu od samego początku (co możemy zobaczyć po koszulkach z ubiegłych lat). Przyjeżdżają na festiwal ludzie młodzi, starzy, z dziećmi, z psami. Nie ma ograniczeń. Można spotkać te same twarze na filmie, a później na piwku. Można nawiązać nowe znajomości. Tak jak pisałam wcześniej, oprócz uczestników festiwalu możemy pogadać sobie z twórcami, aktorami. Mam wrażenie, że jeśli ktoś raz odwiedzi to miasto, to zakochuje się na zawsze. Ja byłam już/dopiero siódmy raz.

7. Jedzenie

Ostani, ale wcale nie mniej ważny element każdego festiwalu to jedzenie i picie. I o ile po polskiej stronie nic nowego nie odkryjecie, o tyle po czeskiej stronie kryje się całe bogactwo tego piwem i kofolą płynącego państwa. O piwie wspominałam tu już kilka razy i to nie dlatego, że mam jakiś problem z alkoholem, ale czeskie piwo jest tak dobre (i tanie), że żal się go nie napić. Jak powszechnie wiadomo, do piwa niezbędne są przekąski, a więc utopenec czy nakládaný hermelín to wręcz obowiązek. Dla większych głodomorów serwują smažený sýr i gulasz z knedlikami. Poezja.

    

Jeśli to Was jeszcze nie przekonało, to dodam, że taki wyjazd prawie nic nie kosztuje. Za karnet płacicie 140 zł i macie wstęp na wszystkie projekcje, koncerty i wydarzenia. Do tego dostajecie torbę, koszulkę, katalog i inne gadżety, które są świetną pamiątką. Po czeskiej stronie noclegi są w fajnych cenach, a i jedzenie nie wychodzi tak strasznie drogo. Zresztą wspomnienia po takim festiwalu są bezcenne.

 

Poniżej mam dla Was kilka przydatnych linków.

STRONA FESTIWALU 

HOTEL W KTÓRYM ZAWSZE ŚPIĘ 

KNAJPA Z NAJLEPSZYM CZESKIM PIWEM I JEDZENIEM

Kocham makarony, Wiedźmina i seriale Netflix’a. Nie znoszę horrorów, czekolady i ludzi bez poczucia humoru. Jak na prawdziwą kikimorę przystało nieźle namieszam Ci w życiu.

2 komentarze

  1. Kino na Granicy (Hranici) jest świetne! zdecydowanie jeden z najbardziej klimatycznych festiwali filmowych.. no bo gdzie indziej zobaczyć kuriozalny czeski western kręcony pod Pragą, słowackie filmy o zombie czy stary kostiumowy polski horror o niedźwiedziołaku z Kresów?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *