7 rzeczy, które dziwią mnie w internecie

Jakiś czas temu weszła w życie zasada oznaczania zdjęć, które zostały obrobione photoshopem. Teraz instagram chce oznaczać filmiki, na których został użyty filtr. Po co to? Żeby pokazać, że życie tak nie wygląda. Że rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Ja wiem, że codzienność bywa brzydka i czasem trzeba sobie pooglądać coś ładnego, żeby nie zwariować. Trzeba tylko pamiętać, że jest sporo osób, które nie mają dystansu do tego, co widzą/czytają w sieci. Myślą, że tak wygląda świat. Wydaje mi się, że niektórzy blogerzy/instagramerzy/vlogerzy mocno przeginają pałę. Zebrałam więc siedem rzeczy z internetu, które najbardziej mnie śmieszą/drażnią/wprawiają w osłupienie.

1. Naleśniki z mrożonymi owocami

No, sorry, ale to rozwala mnie najbardziej. Jeśli przeglądacie internet, zapewne wiecie, o czym mówię. Piętrowo ułożone pancakes, oblane syropem klonowym i obłożone owocami. Mrożonymi. W czym świeże owoce są gorsze? Dlaczego szadź jest tak bardzo pożądana? Wytłumaczy mi to ktoś? No i pytanie najważniejsze. Jak to później jeść? Czy czekać aż owoce się rozmrożą i jeść zimne placki, czy może chrupać zmrożone owoce, aby nie stracić ciepła naleśników?

2. Szakszuka na śniadanie

Jeśli w niedzielę rano nie jecie na śniadanie jajek skąpanych w pomidorach z kiełkami, papryką i czymś tam jeszcze, toście wieśniaki. Zwykłe, szare, nędzne jajecznice, jajka na miękko, jajka sadzone, jajka na twardo, jajka w koszulce są faux pas. Niedzielne śniadanie musi składać się z szakszuki tak, jak angielskie popołudnie z herbaty.

3. Buty na stole

A Wy, co trzymacie na stole? Cukiernicę? Wazon z kwiatami? Świeczkę? Oszczędzę Wam więc wstydu przed gośćmi i powiem w sekrecie, że buty, buty są teraz w trendzie. Koniecznie ustawcie na stole buty, krem do rąk, kawę (może być wczorajsza lub z zeszłego tygodnia), kwiaty (ale nie w wazonie, tylko leżące), okulary, laptopa i jakieś czasopismo o modzie, najlepiej zagraniczne, kij, że nic z niego nie rozumiecie. Sorry, ale życie w trendach wymaga pracy. Czy ja już wspominałam, że blat musi być marmurowy?

4. Cały dzień na łóżku

Kojarzycie te zdjęcia? Laska siedzi na łóżku w jeansach i szpilkach w pozycji przypominającej kwiat lotosu. Dookoła porozrzucane „przypadkowe” przedmioty typu laptop, pierścionki, cięte kwiaty, książka, kawa, perfumy. I tak cały dzień. Według tego, co możemy zobaczyć w internecie, ludzie praktycznie nie wychodzą z łóżka (bez zbereźnych skojarzeń). To znaczy wychodzą, narzucić na siebie podarte portki i szpilki. No i muszą nanieść na łóżko kilka niezbędnych do życia gadżetów, jak chociażby świeżo ścięte kwiaty, które pragną jak najszybciej znaleźć się w wazonie. I jeśli chcielibyście to powtórzyć, to nie zapomnijcie, że pościel musi być biała, lekko wygnieciona. Ostatecznie może być w liście monstery, flamingi lub kaktusy.

5. Coffee table book

Trzymajcie się teraz, bo walniecie. Istnieje we wszechświecie coś takiego, jak książki, które się kładzie na stoliku w salonie, tylko po to, żeby pasowały do wnętrza. Czaicie bazę? Idziecie do księgarni na dział coffee table book i wybieracie czy dana okładka pasuje Wam do fotela, dywanu, tapety, lampki i kaloryfera. Później przychodzicie do domu, kładziecie na stoliku i gotowe. Są takie osoby, które zmieniają coffee table book co tydzień w zależności od aktualnie leżącej narzuty. Aha i najważniejsze. Niech Wam nie przyjdzie do głowy kłaść 50 twarzy Grey’a, czy Przygód Kubusia Puchatka. To musi być duża, gruba książka w twardej oprawie, najlepiej w kolorze szarym o tematyce wnętrzarskiej. Nie ma za co.

6. Kawa, wszędzie kawa

Jeśli jesteście szanującym się instagramerem, to wiedzcie, że Wasza sława się nie rozwinie bez odpowiedniej ilości kawy. I to nie wypitej a sfotografowanej. Najlepiej w fikuśnej filiżance. I niech Was ręka boska broni przed zrobieniem zdjęć tej samej filiżanki dwa dni z rzędu. Musi być codziennie inna filiżanka. W tle kwiaty. Znowu cięte (firmy produkujące wazony, zmieniły branżę i teraz produkują marmurowe tła do zdjęć). Kawa z pianką. W zimie dodajcie na wierzch mini pianki Marshmallow.

7. Książka musi być

Mówi się, że jest kryzys czytelnictwa. Bzdura! Niech ktoś siądzie i policzy wszystkie zdjęcia na instagramie, na których jest książka. Otwarta! Ktoś siedzi na łóżku (a jakże!) trzyma kawę, czyta książkę. Ktoś inny siedzi w kawiarni i znów przy kawie czyta książkę. Kawa i książka to zdecydowanie najczęściej występujący duet na świecie. Częstszy niż wódka i śledzik. Są też ludzie, którzy czytają na polu słoneczników. Na desce surfingowej. Na rowerze. Są też ludzie, którzy chwalą się tym, że ich wszystkie książki w domu mają ten sam kolor okładki. Po co treść.

 

Kocham makarony, Wiedźmina i seriale Netflix’a. Nie znoszę horrorów, czekolady i ludzi bez poczucia humoru. Jak na prawdziwą kikimorę przystało nieźle namieszam Ci w życiu.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.