Czytelnik Dobra Rada

Zabić, wskrzesić, znowu zabić, nie zrobić obiadu, kupić psa, żeby musiał wyprowadzać, zabrać pada z PS4, podpalić, nie uprasować spodni do pracy, zamknąć się w łazience na 2 godziny, pójść do galerii i zrobić zakupy na tysiące złotych, zabronić wychodzenia z kumplami, ocieplić schłodzone piwo. To wszystko mam ochotę zrobić dzisiaj swojemu partnerowi. Też tak czasem macie?

Takie oto słowa napisałam ostatnio na fejsie. Niestety przez swoją skrajną głupotę, zapomniałam dodać, że to taki trochę żart, heheszek taki. Że owszem partner mnie czasem wkurza, ale przecież nie chcę go zabić, ot co najwyżej kopnąć go w zad. Zapomniałam, że w dzisiejszych czasach ludzie nie mają poczucia humoru ani dystansu. Że człowiek musi się tłumaczyć ze wszystkiego, co napisze. Część osób oczywiście zrozumiała żart i napisała, że i owszem, też tak czasem czują, przecież to normalne w związku. Część jednak potraktowała to najzupełniej poważanie i postanowiła mnie pouczyć. Dostałam kilka wiadomości, że po pierwsze, to mam nauczyć się kontrolować swoje emocje, a po drugie, to jak czuję takie emocje to najlepsze, co mogę zrobić, to się rozstać i to teraz, zaraz.

Czy to tak trudno zrozumieć, że jeśli chciałabym zabić swojego męża, tak na serio, to raczej zapytałabym się Was, jak najlepiej ukryć ciało, czego użyć do usuwania krwi z dywanu i jaki nóż jest najlepszy, czy taki mały do obierania ziemniaków, którym można zadać płytkie rany, ale dużo, czy może taki z ząbkami do chleba, którym machniesz raz a dobrze? Żeby było jasne, teraz też żartowałam.

Boję się ludzi, którzy wierzą we wszystko, co przeczytają w internecie. Może to niektórych zaskoczy, ale w internecie jest mnóstwo nieprawdziwych informacji. Powiem więcej, ale ta wiadomość jest tylko dla osób o mocnych nerwach. Wikipedia, też zawiera mnóstwo błędów. Serio. I żeby było jasne. Internet jest fajny, tylko trzeba umieć z niego korzystać.

Poza tym, nie ma nic gorszego niż ludzie, którzy dają sobie prawo, do dawania innym rad. Od „grubo wyglądasz, schudnij” po „idź się powieś cymbale”. Jakim prawem, ja się pytam? Czy ja tam napisałam „hej, słuchajcie, mój partner mnie wkurza i chcę go zabić, mam to zrobić, czy znacie jakieś inne sposoby na pozbycie się tego typa?”. No, nie. Napisałam CZY TEŻ TAK MACIE? Ktoś jednak skupił się na tym, że chcę zabić partnera i od razu postanowił zareagować, żebym go jednak ocaliła i wzięła z nim rozwód. Serio? A to tak można? Myślałam, że skoro podczas ślubu przysięgałam „póki śmierć nas nie rozłączy”, to rozwód nie wchodzi w grę.

Nie rozumiem też ludzi, którzy myślą, że jeśli piszę takie rzeczy, to znaczy, że jest w moim związku tak źle, że tylko rozwód może mnie uratować. Bo po pierwsze, gdyby było tak źle, to raczej bym z tego nie żartowała, a po drugie, nie mam zwyczaju w kwestii najważniejszych decyzji w moim życiu, radzić się innych (obcych) osób. To nie jest quiz w której sukience mi lepiej, niebieskiej czy czerwonej? No ludzie! Współczuję ludziom, którzy nawet nie wiedząc dlaczego coś takiego napisałam, piszą mi, że mam się rozstać. Przecież rozstanie to ostateczność. Nikt nie napisał, żebym poszła na terapię lub żebym usiadła i na spokojnie z nim porozmawiała. Wy też z byle powodu bierzecie rozwód?

Kocham makarony, Wiedźmina i seriale Netflix’a. Nie znoszę horrorów, czekolady i ludzi bez poczucia humoru. Jak na prawdziwą kikimorę przystało nieźle namieszam Ci w życiu.

4 komentarze

  1. Ja też tak mam 3 dni w tygodniu i co drugi weekend. A potem da mi trochę pospać rano i znowu jest dobrze Tak serio, to lepszego męża bym nie znalazła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.