Lans na biedne dzieci w Afryce

Mody w internecie są różne. A to dmuchane flamingi, a to urlop w Grecji, a to nagłe zainteresowanie himalaizmem. Co sezon nowy trend. Teraz mamy trend na odkrywanie, że dzieci w Afryce głodują.

Sezon wycieczek all inclusive w pełni. Oprócz wspomnianej wcześniej Grecji urlopowicze wybierają egzotycznie brzmiące Zanzibar, czy Madagaskar. Morze niebieskie, piasek złoty, a dzieci… No właśnie-czarne. I ten fakt uruchamia w turystach jakieś wewnętrzne, ukryte pokłady rasizmu, które wręcz nakazują im rozdawać cukierki tym, jakże biednym dzieciom. Tak. Bo dzieci w Afryce najbardziej potrzebują małej paczuszki żelek. Sceny są wręcz żenujące. Turysta z małą paczką cukierków stoi pośrodku sporej gromadki dzieci. Dzieci, jak to dzieci, czy w Afryce, czy w Polsce, skaczą po te cukierki, jak szalone. Bo się nauczyły. Bo turyści robią to od lat. Ale turyści myślą, że biedne afrykańskie dzieci, nie mają co jeść, więc my im te cukierki damy, żeby mogły przetrwać jeszcze jeden dzień. A później turysta wraca do domu i wkłada do albumu jedno zdjęcie, jak karmi biedne małpki bananem, a drugie, jak karmi biedne dzieci cukierkami. Wzruszające.

Przerażające jest to, że Ci ludzie żyją pod kloszem. Jadą do Afryki i nagle uświadamiają sobie, że tam jest biednie, że dzieci głodują i na tym się kończy. Na jednej paczce żelek. Powtarzają dalej utarte slogany o głodzie w Afryce ani nie mając pojęcia, jak jest naprawdę, ani nie robiąc nic, żeby to zmienić. A  prawda jest taka, że tam, gdzie jadą turyści, nie jest jeszcze tak źle, bo rodzice tych biednych dzieci pracują w tamtejszych ośrodkach turystycznych i mają, co do miski włożyć. W miejsca dotknięte prawdziwym głodem turysta nie dojedzie, bo jego wszechświat i punkt widzenia kończy się wraz z końcem wybetonowanego hotelowego basenu.

Problem głodu dotyka wiele państw, nie tylko Afryki, ale także Azji. Nie trzeba drogiej wycieczki, aby się o tym dowiedzieć. Wystarczy wyszukiwarka Google lub trochę więcej zaciekawienia drugim człowiekiem, a nie czubkiem własnego nosa. Ja wiem, że pomaganie dzieciom w Afryce jest spektakularne i można się później tym chwalić przy lampce dobrze schłodzonego białego wina, po pysznej kolacji we włoskiej knajpce. Ale prawda jest tak, że absolutnie każdy człowiek na świecie może przyczynić się do poprawy sytuacji głodu na świecie. Przykład? Niewyrzucanie jedzenia. Trąbią o tym wszędzie, a mimo tego 1,3 MILIARDA TON jedzenia na świecie, każdego roku ląduje w koszach. W Polsce jest to około 9 MILIONÓW.

Jeśli zaś dla kogoś tak ważne jest pomaganie dzieciom akurat w Afryce, ale takie konkretne, to niech się zainteresuje np. Fundacją Dobra Fabryka, którą założył Szymon Hołownia. Fundacja prowadzi 8 projektów w 5 afrykańskich krajach. Są odpowiedzialni za tworzenie szpitala i ośrodka dożywiania w Demokratycznej Republice Konga, hospicjum w Rwandzie, projektu rolniczego w Burkina Faso i szkoły zawodowej dla dziewcząt w Senegalu. Prowadzą też sprzedaż rękodzieła. Takich fundacji jest całe mnóstwo, wystarczy poszukać. Wpłać 1% podatku, kup torebkę, przekaż jakąś kwotę, pomóż, żeby zdjęcie z paczką cukierków nie było wszystkim, na co Cię stać.

Kocham makarony, Wiedźmina i seriale Netflix’a. Nie znoszę horrorów, czekolady i ludzi bez poczucia humoru. Jak na prawdziwą kikimorę przystało nieźle namieszam Ci w życiu.

1 Comment

  1. Swoją drogą niektóre dzieci w PL są znacznie bardziej niedożywione niż dzieci z kurortów w Zanzibarze, czy Madagaskarze, o których piszesz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.